sobota, 2 grudnia 2023

List do Izy

hej Izuś, moja kochana siostrzenico, piszę do Ciebie, bo chciałam się z Tobą umówić na rozmowę. Pamiętasz może, że po rozmowie na balkonie u nas powiedziałyśmy sobie, że może warto pogadać. Rok akademicki się zaczął, mocno mi dał się we znaki, więc poodkładałam wszystkie sprawy, ale teraz myślę, że może mogłybyśmy do tego wrócić. Ja bym w każdym razie chciała i jestem ciekawa Twojego zdania. Co o tym myślisz? Zanim jednak przejdziemy do może tych tematów (jeśli zechcesz porozmawaić), chcę Ci napisać coś, co może być mi trudno powiedzieć, bo może brzmi nieco w nadęty sposób: jesteś dla mnie ważną osobą, kocham Cię bardzo i chcę Ci życzyć, żeby Ci się wszystko pomyślnie w życiu układało. Znam Cię od 4 albo 5 dnia Twojego życia i od tamtego dnia około 2 razy w tygodniu (tak średnio) modlę się za Ciebie, jako za córkę mojej kochanej siostry i moją córkę chrzestną. Piszę tu to nie po to, żeby podkreślać, że jesteś otoczona Bożą opieką (bo możesz mieć na to odmienny pogląd, co rozumiem) lub że "tyle" robię (bo to wcale nie tak wiele). Chodzi mi tu o to, że bardzo często w myślach chcę dla Ciebie dobrze. To jest dla mnie istotą tej kwestii modlitwy. A piszę o tym dlatego, bo widzę, że często się spieramy, mamy inne zdanie w różnych sprawach i może mogłaś odnieść wrażenie, że jestem jakoś przeciwko Tobie. Wiem, że mam taką cechę, że na trudne relacje reaguję takim "usztywnieniem", nie mam wtedy swobody, umiejętności jakiegoś z humorem rozładowania napięcia. Nie będę ukrywać, że w wielu sprawach mam inne zdanie od Twojego. Ale to kompletnie nie zmienia mojej życzliwości, którą mam w głębi serca do Ciebie. Lubię z Tobą spędzać czas (pamiętasz, że chciałam żebyś sprzyjechała do nas do Klasztorka w sierpniu? wiem, za późno zaproponowałam. Chodzi mi o to,że gdybyśmy WSZYSCY rodzinnie tego nie chcieli, w tym ja, to byśmy Cię nie zapraszali). Przykro mi że nie umiem okazać tak jak bym tego chciała tego, że jestem Ci życzliwa, że Cię zwyczajnie lubię. Dawniej to było takie proste. Mogłam Cię zabrać na jakąś wyprawę, spacer, zakupy, wspólne kino. Mam piękne wspomnienia (bardzo, bardzo wiele) - moją gigantyczną przyjemność spędzania czasu z Tobą i Twoją wielką sympatię dla mnie. Nie wiem jak Ty to wspominasz, pewnie były też momenty trudne (pamiętam 3 takie: w Tunezji, na nartach i jak okazało się, że basen na ktory idziemy, jest zamknięty). Mam wyrzuty sumienia, że w tamtych sytuacjach nie dałam Ci wsparcia. Przepraszam. Może jeszcze napiszę, że wiem, że po urodzeniu się moich dzieci, przestałam się angażować w czas spędzany z Wami. Żałuję tego, nie umiałam jakoś sensownie podzielić mojego czasu. Ale dziś, gdybym mogła zmienić przeszłość, to bym inaczej to zorganizowała. Dlatego ilekroć Ty masz pomysł na spędzenie czasu z moimi dziećmi, to bardzo Ci jestem wdzięczna. JEszcze słowo o Piotrku: kocham go i jednocześnie jestem autentycznie przestraszona, że on właściwie w 100% zależy od innych, od pieniędzy Waszej mamy czy dziadków. Może jestem pesymistką, natomiast uważam, że trwanie w tym stanie nie jest dla niego dobre, pod żadnym względem. Nie wierzę że zostanie milionerem i z bólem myślę o momencie, w którym do niego dotrze, że nim nie będzie. I trochę się niecierpliwię, że mijają lata, kiedy jeszcze można coś zrobić. Ja na studiach miałam bardzo dużo o nieprzyzstosowaniu społecznym (odmiennym patrzeniu na rzeczywistość - z powodu np zaburzeń, chorób, przykrych doświadczeń), i ludziach którzy stali się bezdomni, bezrobotni. Zawsze w ich biografiach była jakaś luka - że nikt ich nie wsparł w usamodzielnieniu się. I tak widzę teraz sytuację Piotra - że my (rodzina) lękamy się dać mu do zrozumienia, że czas na puszczenie ręki mamy... ale że nadal bedziemy blisko i chętni pomóc (ale nie wyręczyć). Za parę lat nie będzie już okoliczności na takie bezpieczne lądowanie. To tak. Chciałam zwęźlej, ale wyszło inaczej. Jeszcze raz: kocham Cię, chcę mieć z Tobą fajną relację, wierzę, że to możliwe. Wiem też, że może zawsze będzie tak, żę będziemy się spierać, ale mi to nie zmienia tego, co najważniejsze. A teraz uściski, powodzenia z ważnymi dla Ciebie rzeczami Mo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz